codziennie nowe aktualizacje
Jak dobrze skompletować domową spiżarnię - podstawowe produkty, które warto mieć zawsze pod ręką
Zdarzało się sporo takich sytuacji, kiedy wracam z pracy, jestem głodna i chcę zjeść coś prostego i szybkiego. Otwieram szafkę, a tam niby mam trochę produktów, ale często brakowało jakichś składników, żeby przygotować normalny posiłek. Pozostawało mi sklecić coś przypadkowego albo zamówić jedzenie na dowóz. Zwykle decydowałam się na tę drugą opcję, ale na dłuższą metę żal było mi na to pieniędzy.
Po którejś takiej sytuacji w końcu mnie olśniło, że to wszystko przez robienie zakupów bez głębszego namysłu. Postanowiłam zmienić podejście, żeby zawsze mieć w zanadrzu zapas produktów, z których dam radę zrobić różne warianty konkretnych obiadów i kolacji. Od tamtej pory minęło już trochę czasu, drogą prób i błędów dopracowałam swój system, więc mogę podzielić się doświadczeniami.
Jak odkryłam, czym naprawdę powinna być domowa spiżarnia?
Kiedy słyszałam słowo spiżarnia, przez długi czas wyobrażałam sobie jakieś oddzielne pomieszczenie z zapasami jak na koniec świata. W związku z tym wydawało mi się, że to przesada i coś, na co zwyczajnie nie mam miejsca. Moja wyobraźnia zupełnie niepotrzebnie skomplikowała ten temat.
Okazało się, że w praktyce funkcję spiżarni równie dobrze może pełnić jedna szafka w kuchni. Ilość przestrzeni ma w tym przypadku mniejsze znaczenie. Bardziej liczy się skompletowanie zapasów w przemyślany sposób. Określiłam więc kilka kategorii produktów, które sprawdzą się przy codziennym gotowaniu.
Przyprawy i zioła, które odmienią smak potraw
Przyprawy i zioła mogą całkowicie zmienić oblicze dania właściwie bez większego wysiłku. Ta sama baza będzie smakować zupełnie inaczej w zależności od sposobu doprawienia. W przypadku połączenia makaronów z oregano i bazylią danie nabierze śródziemnomorskiego charakteru. Jeśli jednak zamiast tego sięgnę po curry i chili, od razu zrobi się bardziej orientalnie.
Nie namawiam do skompletowania kilkudziesięciu słoiczków. Może i taki zestaw ładnie się prezentuje, ale niekoniecznie okazuje się praktyczny. Lepiej będzie zdecydować się na kilka, a najwyżej kilkanaście przypraw, których faktycznie się używa. Osobiście nie wyobrażam sobie kuchni bez:
- soli,
- pieprzu,
- papryki słodkiej,
- czosnku granulowanego,
- oregano,
- bazylii,
- tymianku,
- majeranku,
- curry,
- chili,
- liści laurowych,
- ziela angielskiego.
Warto jednak pamiętać, że taki wybór wynika z moich preferencji. Nie trzeba kopiować tej listy 1:1. Można z czegoś zrezygnować, a coś innego dodać. Każdy powinien zastanowić się nad swoimi potrzebami i samodzielnie skompletować taki zestaw.
Jeśli chodzi o ulubione przyprawy, polecam sięgać po większe opakowania. Stosunek ceny do gramatury wypada wtedy korzystniej niż przy zakupie niewielkich saszetek. Warto jednak stosować tę zasadę tylko w przypadku produktów używanych regularnie. Jeśli sięgasz po coś rzadziej, lepsza będzie jednak mniejsza paczka, aby niepotrzebnie nie marnować jedzenia, szukając pozornej oszczędności.
Mogę też dodać, że dość regularnie zdarza mi się zamawiać takie produkty na Allegro. Często jest tam taniej niż w marketach i sklepach spożywczych, nawet po doliczeniu kosztu wysyłki.
Produkty suche, czyli baza szybkich obiadów i kolacji
Ryż, makaron i kasza to absolutne podstawy, bez których trudno mi sobie wyobrazić funkcjonalną spiżarnię. Z każdego z tych produktów można wyczarować zupełnie inne dania. Makaron świetnie sprawdza się przy sosach i zapiekankach. Kasza gryczana albo jaglana bardzo dobrze komponuje się z wyrazistymi smakami. Z kolei ryż to neutralna baza do curry, stir-fry albo prostych posiłków z warzywami.
Płatki owsiane swego czasu zaskoczyły mnie swoim zakresem zastosowań. Kiedyś wydawało mi się, że nadają się głównie do przyrządzenia owsianki. Teraz wykorzystuję je również do placuszków, panierki albo do zagęszczania zup i sosów. W związku z tym warto mieć w szafie chociaż jedno opakowanie, nawet jeśli nie przepadasz za owsianką. Poza tym na pewno przyda się mąka i bułka tarta.
Zwykle nie kupuję wszystkiego naraz. Wybieram 2, 3 produkty pasujące do moich ulubionych dań w danym okresie, a później uzupełniam w miarę potrzeb.
Puszki i słoiki, które naprawdę ułatwiają życie
To jest ta część spiżarni, która najczęściej ratuje mnie w sytuacjach, kiedy akurat brakuje mi pomysłu na obiad. Zawsze mam w zanadrzu pomidory w puszce. Wystarczy dodać do nich makaron i kilka przypraw, aby w kilka chwil powstał prosty, a zarazem smaczny obiad. Poza tym regularnie dokupuję koncentrat pomidorowy albo passatę. To samo dotyczy dobrego bulionu z naturalnych składników.
Strączki w puszce to naprawdę wygodna sprawa. Fasolę albo ciecierzycę w zalewie można dodać do potraw bez moczenia i gotowania, co skraca czas przyrządzania do minimum. Nie zapominam też o kukurydzy i groszku w puszce, które wnoszą do posiłków odrobinę słodyczy. Podobnie ogórki kiszone i oliwki pomagają podkręcić smak różnych dań. Ich kwasowość i słoność robią różnicę szczególnie, gdy baza wydaje się mało wyrazista.
Dzięki zgromadzeniu takich zapasów rzadko już przyłapuję się na uczuciu zagubienia. Mam pewność, że wszystko, czego potrzebuję, jest na miejscu i zawsze po chwili zastanowienia uda się coś wymyślić.
Tłuszcze, octy i dodatki, które wzbogacają smak
Kiedyś za mocno koncentrowałam się na głównych składnikach, przez co nie doceniałam roli tłuszczów. Miałam zwykły olej i jedną oliwę, które traktowałam przede wszystkim jako produkty do smażenia. Dojrzałam jednak do tego, żeby poszerzyć wachlarz zastosowań. Teraz eksperymentuję z różnymi olejami i oliwami, które stosuję do marynat, dressingów i wykańczania dań.
Poza tym przekonałam się do octu jabłkowego i balsamicznego. Czasem wystarczy jedna łyżeczka do wydobycia charakteru potraw, które wydawały się płaskie i nudne. Oprócz tego staram się, żeby nigdy nie brakowało musztardy, miodu i masła orzechowego.
Chętnie stosuję też sos sojowy w daniach mięsnych, warzywnych, a zwłaszcza tych z kuchni azjatyckiej. Dzięki niemu można wzmocnić umami. To nic innego, jak piąty smak odczuwany przez człowieka, obok kwaśnego, słonego, słodkiego i gorzkiego. Co ciekawe, występuje on nawet w tradycyjnej polskiej kuchni, ale mam wrażenie, że rzadko się o tym mówi, więc warto podejść do tego w bardziej świadomy sposób.
Jak przechowywać produkty, żeby uniknąć chaosu?
Największy błąd, jaki kiedyś popełniałam, polegał na tym, że kupowałam sporo produktów, ale później nie wiedziałam, gdzie co leży. Puszki mieszały się z przyprawami, ryż stał ukryty w głębi szafki, a termin ważności kaszy odkrywałam dopiero, kiedy było już za późno.
Udało mi się nad tym zapanować w kilku krokach. Po pierwsze produkty sypkie od razu przekładam do przezroczystych pojemników z zakrętkami. Kasza, ryż, makaron wyglądają wtedy schludniej, a przede wszystkim łatwiej kontrolować ilość. Poza tym nowe produkty ustawiam z tyłu, a starsze z przodu. Zasada jest bardzo prosta, ale na dłuższą metę robi różnicę. Raz na miesiąc robię też krótki przegląd szafki. Na początku zdarzało mi się trochę wyrzucać, ale ostatnio mój system działa już tak dobrze, że coraz rzadziej dochodzi do takich sytuacji.
Zrobiłam też oddzielne strefy na przyprawy, puszki, produkty sypkie i dodatki, a poza tym wszystko ma swoje stałe miejsce. Dzięki temu odruchowo sięgam już dokładnie po to, czego akurat potrzebuję. To dodatkowo skraca czas przygotowania posiłków.
Prosty plan na funkcjonalną spiżarnię
Brak organizacji, szafka z przypadkowymi produktami i uczucie głodu to kombinacja, która często kończy się niepotrzebnymi wydatkami na zamawianie jedzenia z restauracji albo gotowaniem posiłków o przeciętnym smaku. Dobrze zaopatrzona spiżarnia nie jest magicznym sposobem na wszystkie problemy, ale na pewno pozwala uniknąć sytuacji, w których nie ma składników do przyrządzenia czegoś konkretnego. W efekcie zdecydowanie rzadziej pojawia się uczucie bezradności i kompletny brak pomysłu na treściwy obiad lub kolację.
Dobrym punktem wyjścia do lepszej organizacji jest podział zapasów na 4 kategorie: przyprawy, puszki, produkty sypkie i dodatki. Następnie polecam sporządzić listę ulubionych pozycji z każdej z tych grup. Jednocześnie warto zastanowić się, co będzie używane często, a co nieco rzadziej. Dzięki temu można dopasować kupowaną ilość do realnych potrzeb.
Początki nie będą idealne, ale warto pozostać konsekwentnym. Krok po kroku uda się wypracować rozwiązania, które zdają egzamin, a spędzanie czasu w kuchni stanie się zdecydowanie przyjemniejsze.
Artykuł sponsorowany










